Włochy 2018

Jak pięknie móc spełnić marzenie!

Gdy ze szpitalnego łóżka oglądałam Anioł Pański z papieżem Franciszkiem… czułam ogromne pragnienie by posłuchać i zobaczyć papieża… powtarzałam sobie ja chcę, muszę tam pojechać… Podziękować Bogu za każdy dzień życia, za wspaniałych i dobrych ludzi, którzy towarzyszą, pomagają i wspierają nas w chorobie. Kilka razy byłam na granicy życia i śmierci, pożegnałam wiele bliskich mi osób walczących razem ze mną… to że ja jeszcze żyje to cud i wielka Łaska Boża.

 

 

galeria zdjęć                                                                                                          Czytaj więcej

 

 

Przed wyjazdem rozchorowałam się, dzień przed pielgrzymką płakałam, że nie byłam w stanie jechać, czułam głęboki smutek i żal, że po tylu miesiącach oczekiwania nie dam rady jechać… jakby jakaś cząstka we mnie zgasła… Dzięki wsparciu i pomocy pani Ali, Weroniki, Kasi i mojego męża wyjechałam. Miałam obawę i lęk czy dam sobie radę, lecz myśl, że jest to pielgrzymka z osobami niepełnosprawnymi mnie uspokajała, dawała mi poczucie bezpieczeństwa ..nie tylko ja tam będę zmagać się i pokonywać własne ograniczenia.

Podróż udało mi się przetrwać, przyjazd do Padwy dodał mi skrzydeł i radości w sercu, Już dawno nie czułam takiego podekscytowania, zachwytu i błogostanu, moje oczy pragnęły zobaczyć jak najwięcej. Rok temu moja przyjaciółka opowiadała mi o grobie św Antoniego i o złożeniu intencji za moją rodziną, a teraz ja tu stoję osobiście, mogę to wszystko zobaczyć na własne oczy, dotknąć, pomodlić się, otrzymać Błogosławieństwo. Tym razem to ja mogłam złożyć intencje osób, które poprosiły mnie o to. Kolejne dni pielgrzymki były niesamowite, nie sposób wyrazić moich emocji i przeżyć; jakie to wszystko piękne, cudowne, moja radość i wzruszenie nie miało granic. W piąty dzień pielgrzymki miałam kryzys, czułam ogromne zmęczenie i osłabienie, przeżywałam lęk. Nie dopuszczałam myśli żebym mogła zrezygnować, to był dla mnie najważniejszy i znaczący dzień pielgrzymki, jedziemy do Watykanu na Anioł Pański, zobaczę Papieża Franciszka… spełniam swoje marzenie. Gdy zobaczyłam przeogromny plac i tysiące różnych ludzi oczekujących na papieża; wiele narodowości, młodzi, dzieci starsi.. wszyscy jako jedność, wspólnota, wierni. Jesteśmy tu wszyscy by uczestniczyć w ceremonii na placu św. Piotra, by usłyszeć Papieża Franciszka, modlić się i otrzymać Błogosławieństwo Apostolskie. Bardzo ważnym dla mnie punktem było wejście do Bazyliki, móc zobaczyć całe jej piękno, być w kaplicy Papieża Jana Pawła II, pomodlić się… Renato bezmiernie dziękuję Ci za modlitwę wstawienniczą przy grobie, czułam Twoje wsparcie, czułam moc tej modlitwy. Wzruszenie i łzy płynęły po policzkach.. niesamowite duchowe doznanie. Każdy element pielgrzymki, każda chwila, każde nowe miejsce, to wszystko było cudowne. Wyjazd na Capri… Boże ja jestem w raju, jaki piękny świat stworzyłeś, dziękuję Ci że mogę to zobaczyć, doświadczać wszystkimi zmysłami jakie nam dałeś… Bardzo ważna była dla mnie msza św. na tej wyspie, dziękuję księdzu opiekunowi za przyjęcie intencji... Chwała Tobie Panie, tak mogłam podziękować Wam wszystkim którzy trwacie z Nami, przy Nas i prosić o opiekę MB, Błogosławieństwo Boże.. Na koniec pielgrzymki rozkoszowałam się morzem i łapałam ostatnie chwile słońca. Dziękuję za każdą poznaną osobę na tej pielgrzymce, za każdą rozmowę i bliskość, odwzajemniony uśmiech, zrozumienie i wrażliwość. Nie ma nic cenniejszego jak bliskość i poznanie drugiego człowieka. Dusza ma radowała się, oczy me byłe pełne podziwu i serce szczęśliwe, jak widziałam młodych wolontariuszy pomagających tu osobom niepełnosprawnym, jest to piękny dar i boski uczynek miłosierdzia wobec osób potrzebujących..Chwała Wam za to..

… Pielgrzymka dla mnie była zachwycająca, przecudowna, każda modlitwa, różaniec i msza św. dawały mi niezwykłą siłę, zobaczyłam święte miejsca, wiele dzieł boskich, zgłębiłam swoją wiarę, dała mi nadzieję i odwagę. Zobaczyłam niezwykłe, cenne zabytki, piękne, urokliwe miejsca, smakowałam włoskie regionalne jedzenie. I jak wspomniałam wcześniej wrażliwi i dobrzy ludzie.. to Wy byliście ostoją całej tej podróży, stworzyliście wyjątkową atmosferę … bez Was nie byłoby tak nadzwyczajnie. Wróciłam szczęśliwa i spełniona, z apetytem na kolejną pielgrzymkę Dziękuję Weronice, pani Ali i Katolickiemu Stowarzyszeniu Osób Niepełnosprawnych Cyrenejczyk za możliwość uczestniczenia w tej Pielgrzymce.

Bóg zapłać

Izabela Neumann - Tarasiewicz