Żeby była taka noc... Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu

" Żeby była taka noc,

  kiedy myśli mkną do Boga.

 Żeby były takie dni,

 gdy się przy nim jest.

Żeby był przy Tobie KTOŚ,

kogo nie zniechęci droga,

Abyś plecak swoich win,

stromą ścieżką umiał nieść".

Znany pisarz Bruno Ferrero twierdzi, że " w życiu istnieje tylko jedno wielkie szczęście: kochać i być kochanym ". Czy ma rację ? Na pewno tak. Wkrótce będziemy przeżywać Święta Bożego Narodzenia, kolejne w swoim życiu, które jak żadne inne uświadamiają nam, iż człowiek do życia potrzebuje miłości tej Bożej, macierzyńsko - rodzicielskiej jak i tej do drugiego człowieka. Tę prawdę udowodnił nam sam Bóg, stając się człowiekiem i rodząc się w ubogiej stajence z Maryi Dziewicy. Mesjasz którego przyjście zapowiadali prorocy przez wieki nie pojawił się na ziemi jako potężny i od nikogo niezależny król, czy jakiś batman, ale jako maleńka, bezbronna Dziecina, całkowicie zależna od miłości i troski Maryi i Józefa. Bez tej opieki ta niewinna istota po prostu zginęłaby. Boża Miłość uzależniła się od miłości ludzkiej, ponieważ żadna miłość, nawet ta Boża nie może żyć bez przedmiotu swego kochania. Dlatego w serce każdego człowieka bardzo mocno wpisana jest potrzeba miłości, a w jego oczach jako że są "zwierciadłami duszy", można często wyczytać S.O.S. treści

" Potrzebuję Ciebie, aby żyć pełnią życia". Człowiek aby naprawdę żyć musi kochać i jednocześnie być kochanym. Jest on na podobieństwo Boga " kopalnią miłości", a jej pokłady znajdujące się w naszych sercach są wielkie i nie do wyczerpania. Jednak jeżeli ta " kopalnia " nie jest eksploatowana, albo co gorsze wykorzystywana jest w niewłaściwy sposób zarasta chwastami i zwyczajnie niszczeje. Uważam też, że prawdziwie kochającego i kochanego człowieka można przyrównać do górnika. Wśród braci górniczej istnieje zwyczaj, że każdy górnik wychodząc do pracy, żegna się z rodziną, bo może wychodzi z domu ostatni raz. I choć w pełni zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo ciężka odpowiedzialna i niebezpieczna jest jego praca, nie cofa się przed nią, lecz z poświęceniem codziennie ją wykonuje, gdyż wie że w ten sposób wypełnia swoje powołanie służąc Ojczyźnie a jednocześnie służy Bogu. Najczęściej bywa tak, że jest to jego i jego najbliższych jedyne źródło utrzymania. Można powiedzieć, że od kopalni w której pracuje jest niejako uzależniony. Dochodzę do wniosku, że my osoby niepełnosprawne również a może i przede wszystkim nie powinniśmy bać się trudu, czasem niebezpieczeństwa eksploatowania " kopalni miłości ", gdyż każdy z nas poprzez swoją niepełnosprawność, ból, cierpienie, samotność ( wiem z własnego doświadczenia, że nie mieć drugiej swojej połówki - kogoś na kim można byłoby polegać, kogoś komu można byłoby się zwierzyć, kogoś kto w chwilach zwątpienia podtrzymałby na duchu, mocno przytulił, pocałował, kogoś komu można byłoby usiąść na kolana a nade wszystko kogoś kto akceptowałby nas takimi jakimi jesteśmy, z naszymi kulami, czterema kółkami, i KOCHAŁ NAS MIŁOŚCIĄ BEZINTERESOWNĄ - to bardzo, bardzo boli i jest to o wiele bardziej dotkliwszy ból aniżeli ten na przykład pooperacyjny, bo ten ostatni po pewnym czasie mija, a ból samotności rani serce nieustannie ), powołany jest do służenia Bogu i drugiemu człowiekowi, jesteśmy powołani do miłości. Czasem okazuje się, że ta

" kopalnia ", w której pracujemy staje się jedynym sensem i radością życia. Właśnie zdałam sobie sprawę, z tego że im bardziej kochamy i jesteśmy kochani tym bardziej jesteśmy dowartościowani, czujemy się potrzebni takimi jakimi jesteśmy. Kilka lat temu pisałam już o Świętach Bożego Narodzenia i o Wigilii, ale jest to tak piękny temat, że i dzisiaj również na kilka chwil usiądę w wygodnym fotelu, zamknę oczy, otulę się ciepłem wspomnień, (bo " kto ma ciepłe wspomnienia nigdy a zwłaszcza w zimie nie marznie "), którymi pragnę podzielić się z Wami. Każde święta mają swoją symbolikę, tradycję, z czymś się każdemu kojarzą. Dla mnie właśnie Wigilia i Święta Bożego Narodzenia są najbardziej rodzinnymi i pełnymi ciepła dniami, kiedy to największe spory i waśnie gasną. W te dni jest w nas więcej miłości, radości i szczęścia, jesteśmy piękniejsi, lepsi, bardziej otwarci na siebie nawzajem, na innych ludzi, na Boga, który za kilka godzin narodzi się z Maryi Dziewicy. Jaśniej błyszczy choinka pachnąca lasem, pod którą czekają gwiazdkowe upominki. I Wigilijny stół pięknie nakryty z siankiem pod obrusem, na którym nie może zabraknąć jednego dodatkowego nakrycia dla niespodziewanego gościa. Mnie to puste miejsce zawsze przypominało i będzie przypominać tych których już nie ma wśród nas, a którzy tak naprawdę  przychodzą co roku na świat w rodzącym się Jezusie. Nawet bardziej niż zwykle smakuje opłatek - Chleb Miłości i Przebaczenia. W domu panuje odświętny nastrój i kolędowanie samo ciśnie się na usta. Nawet na Pasterkę idziemy jakoś raźniej. Nie przeszkadza duży śnieg i tęgi mróz przez rozgwieżdżone niebo - jasna i ciepła jest ta Wigilijna Noc, bo my którzy głęboko wierzymy i miłujemy wyczuwamy przychodzącą na świat wszechogarniającą Maleńką - Wielką Miłość. To piękno, to ciepło, radość, szczęście i spokój Wigilijnej Nocy, czyste i miłujące serce z pewnością zachowamy w sobie na następne dni, tygodnie a może i lata. Po takie Nocy zwykła, szara codzienność, którą większość z nas spędza w czterech ścianach i w samotności, staje się niecodzienna. Wielkie problemy stają się małymi, trudne do nawiązania kontakty z ludźmi wcale nie są takie trudne. Po prostu człowiek staje się szczęśliwy takim zwyczajnym ludzkim szczęściem. Z pewnością wszyscy podobnie spędzamy i przeżywamy te wyjątkowe i niezwykle rodzinne święta. Ale wiem, że są i tacy ludzie, którzy rodzinnej, ciepłej Wigilii nigdy jeszcze nie przeżyli, mimo iż takich Świąt w ich życiu naprawdę było wiele. Ich życie przez to jest naprawdę ubogie ( tak ubogie jak był ubogi żłóbek ), trzeba mieć jednak nadzieję, że kiedyś serce ich zatęskni za pragnieniem i zawoła: " Żeby była tak noc...". Taka noc prędzej czy później przyjdzie do każdego, ale czas tego przyjścia zależy od nas samych. Musimy pamiętać, że wszystko jest łaską i o tę łaskę trzeba się gorąco modlić i cierpliwie na nią czekać. Ktoś kiedyś powiedział: " Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście". Chciałabym i ja taką dłoń odnaleźć, a wtedy naprawdę byłabym szczęśliwa. Pozwólcie że na koniec przytoczę Wam piękną Modlitwę Franciszkańską, która niech stanie się zarazem najlepszymi życzeniami świątecznymi: " O Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju, abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść, wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda, wiarę tam, gdzie panuje zwątpienie, nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz, światło tam, gdzie panuje mrok, radość tam, gdzie panuje smutek. Spraw, abyśmy mogli nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać, nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć, nie tyle szukać miłości, co kochać. Albowiem dając otrzymujemy, wybaczając, zyskujemy przebaczenie; a umierając, rodzimy się do wiecznego życia. Przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen".

                                                                                                              DOROTA CIEPLIŃSKA

                                                                                                              ( Niepełnosprawna ruchowo )

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »