| Spotkanie opłatkowe 2011 |
|
|
|
|
29 GRUDNIA 2011 ROKU DIECEZJALNE SPOTKANIE OPŁATKOWE
„Jest taki dzień, tylko jeden raz do roku….” Cytując słowa piosenki Czerwonych Gitar, chciałabym wrócić pamięcią do naszego ostatniego Spotkania Opłatkowego. Każdy taki Opłatek to naprawdę wyjątkowy dla nas dzień. Dzień, w którym w świątecznej atmosferze możemy się spotkać, powspominać, porozmawiać i po prostu ze sobą pobyć. Zazwyczaj jest to możliwe tylko na Oazach i Opłatku, ponieważ mieszkamy w różnych częściach diecezji, a nawet kraju. 29 grudnia zebraliśmy się o godz. 13.00 w Limanowskiej Bazylice, aby Mszą św. - pod przewodnictwem Księdza Biskupa Wiesława Lechowicza - rozpocząć to nasze spotkanie. Ksiądz Biskup wygłosił do nas okolicznościowe kazanie. W tym roku dodatkowo nasza uroczystość połączona była z 25-leciem Diecezjalnego Duszpasterstwa Osób Niepełnosprawnych i z tej to okazji byli Dyrektorzy naszego Duszpasterstwa otrzymali okolicznościowe pamiątki. Po Mszy św. udaliśmy się do Zespołu Szkół Samorządowych nr 1 w Limanowej, gdzie dzięki życzliwości dyrekcji szkoły, możemy co roku organizować nasze Spotkania Opłatkowe. Jak co roku rozpoczęliśmy Opłatek od części artystycznej. Tym razem gościliśmy dzieci ze szkoły w Nowych Żukowicach, które przyjechały razem ze swoimi opiekunami i Księdzem Proboszczem, a naszym byłym Dyrektorem Ks. Stanisławem Łątką i zaprezentowały się na scenie. Motywem Jasełek byli bohaterowie bajek, którzy przybywali do Żłóbka i składali nowo narodzonemu Jezusowi dary. I jak to z bajkami bywa, z każdą postacią wiązał się jakiś morał. Można, więc śmiało powiedzieć, że były to bardzo pouczające Jasełka. Następnie na scenie pojawił się chór, który wykonał kilka kolęd i piosenek. Występy młodych artystów bardzo się nam wszystkim podobały. Oczywiście po części artystycznej rozpoczęły się życzenia. Najpierw złożyli nam je zaproszeni goście, a potem zaczęliśmy dzielić się wspólnie Opłatkiem. Wzruszeniom, uściskom i serdecznym słowom nie było końca, ale trzeba było również posilić ciało, aby móc potem dobrze się bawić. Po smacznym obiedzie rozpoczęła się zabawa. Na pięknie przyozdobionej sali gimnastycznej rozbrzmiała muzyka i na parkiecie pojawili się pierwsi odważni tancerze. W przerwach nie zabrakło konkursów. Był konkurs kolęd, konkurs tańca i zawsze osobie niepełnosprawnej towarzyszył w tym wolontariusz. Było przy tym dużo radości, były też i nagrody. Jeśli ktoś zgłodniał lub miał ochotę na przekąskę, czekała na niego kawa, ciasto i owoce. Czas upływał bardzo szybko, a tu z tyloma osobami chcieliśmy porozmawiać. Zapytać, co u nich słychać. Naprawdę szkoda, że taki dzień jest tylko jeden raz w roku… Ale aby takie spotkanie mogło się odbyć, trzeba pracy wiele osób. Kiedy my się bawimy, oni dbają o to, abyśmy mieli, co zjeść i aby wszystko było zapięte na ostatni guzik. Chciałabym, aby na ten temat wypowiedział się ktoś, kto zna tę pracę „od kuchni”, również w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jadziu proszę Cię opowiedz, jak wyglądał ten dzień u Ciebie? Praktycznie cały Opłatek spędziłaś w kuchni, czasem tylko udało mi się wyrwać Cię z niej na chwilę.
-Jadzia:
W tym roku, starałam się - chociaż w niewielkim stopniu -
pomóc w tych przygotowaniach i
chciałam przybliżyć wszystkim to, co tak naprawdę dzieje się w kuchni. Przygotowania
zaczynają się już parę dni przed opłatkiem - a więc zaczynamy.... Jadziu, bardzo Ci dziękuję za te słowa, które przybliżyły nam trud przygotowania takiego spotkania i za to, że byłaś tam z nami. Oczywiście równie mocno dziękuję, w imieniu wszystkich niepełnosprawnych, Dyrekcji Stowarzyszenia i wszystkim Wolontariuszom za ten wyjątkowy dla nas dzień J.
Marysia i Jadzia
/rozmawiała: Marysia Pasiud / |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|




