Przekaż 1%
21.12.2014 Nasze artykuły

„Wiary głodni świadkowie Chrystusa”

Często przychodzą momenty kiedy mam dość rzeczywistości. Zabiegany świat przytłacza, a codzienne obowiązki stają się nie do zniesienia. Mój tegoroczny rok akademicki był bardzo wyczerpujący. Szczególnie pod koniec brakowało mi  siły do zdawania egzaminów  i walki o każdy dzień. Pewnego popołudnia rozmawiałam z przyjaciółką przez telefon, narzekałam na sesje, wykładowców, wszystko było pod hasłem: „NIE CHCE MI SIĘ”.  Bacha wiesz o czym pomyślałam?! – usłyszałam  po drugiej stronie słuchawki. No o czym? – spytałam zrezygnowana. Za dwa miesiące oaza! Jedziemy razem! Bacha będzie tak fajnie jak w zeszłym roku albo lepiej… Uśmiechnęłam się i pomyślałam, że Aga ma racje. Od tamtej pory prawie codziennie pisałyśmy, albo rozmawiałyśmy o tym jak to wspaniale będzie w Łososinie. Ani się obejrzałam i nadszedł lipiec.
W  momentach bezradności ratowały mnie wizyty w kaplicy, stawałam przed krzyżem, zadawałam Mu tysiące pytań, na które nie otrzymywałam konkretnej odpowiedzi. Zamiast tego coś w środku mówiło mi: „Dziękuj za to co otrzymałaś, dziel się tym co masz i nie bój się iść tam gdzie Cię posyłam, bo ja jestem z Tobą.” Na początku buntowałam się i nie chciałam przy